::księga gości::

2007
lipiec
2006
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
#129
EKS.centrycznie @ ownlog [dot] com
dusiaaak 2007-07-08 23:33:37
skomentuj (0)
#128
Tutaj już chyba nic nie będzie.

Bardzo dorosłam.
dusiaaak 2007-07-08 23:31:36
skomentuj (0)
#127
Nie chce mi się pisać. Tragedia. Wszystko mi się sypie.
dusiaaak 2006-11-04 21:11:01
skomentuj (3)
#126
W telewizji Magda M. a w prawdziwym zyciu Magda K. co Wy na to? Mam kompletny zastój... Początek roku był szalony, na wszystko czas: szkoła, Ukasz, komputer. Teraz czuję jak te ważne godziny, minuty, sekundy przeciekają mi przez palce. Mam gigantyczny syf w pokoju. No nie wiem, nie wiem nic.


Kurwa mać.
dusiaaak 2006-10-01 22:34:35
skomentuj (1)
#125
Zmieniam się? Nie lubię pić wódki, jarać blantów. Wczoraj stwierdziłam nawet, że nie lubię być pijana czy podpita. Dorastam? A może już dorosłam i mam takie spojrzenie na to wszystko...? Chyba tak.
dusiaaak 2006-09-16 11:43:11
skomentuj (1)
#124
I like the way you smile at me baby :)
dusiaaak 2006-09-07 22:18:57
skomentuj (0)
#123
Mam jedno życie, jedno zdrowie i coś z tym zrobię. Gwarantuję Wam i sobie, że coś z tym zrobię.
dusiaaak 2006-08-04 23:18:18
skomentuj (1)
#122
Bułgaria śmierdzi hujem. Odezwę się jakoś.
dusiaaak 2006-08-03 22:47:43
skomentuj (0)
#121
Wakacje. A miało być tak beznadziejnie. A tutaj - Bułgaria, Złote Piaski. Można powiedzieć "Powowrót do raju 2". Póki co, nie ma mnie zbyt dużo w domu (chociaż czasami żałuję, że nie leżę pod jakimś wielkim wiatrakiem w lodówce), wiadomo lato, gorąco i te inne sprawy. Udanych wakacji! Nie pozabijajcie się.
dusiaaak 2006-06-26 22:52:40
skomentuj (1)
#120
Na początku chciałam serdecznie przeprosić za taką długą przerwę w pisaniu. Niestety było to konieczne. Koniec szkoły, poprawy, choroba. Przy okazji troszkę pomyślałam nad wszystkim, ponieważ w moim wspaniałym życiu zaszło trochę zmian. Sama nie wiem czy były one dla mnie bardzo ważne czy bardzo bardzo ważne, myślałam (co robiłam?!), że jak trochę nad tym pomyślę (co będę robiła?!) to mi się troszkę ta sprawa rozjaśni, ale jednak NIE. Rozjaśniłoby mi się i w pokoju, ale mam takiego lenia, że mi się nie chce poświęcić trzydziestu minut na umycie okna. Ba! Nawet nie trzydziestu. Tak prawdę mówiąc to już mnie nic nie interesuje. Po prostu, prosto albo krzywo z mostu nic innego jak tylko wakacyjna aura. Pragę zaznaczyć, że nawet nie jestem pewna tego co teraz piszę (pewnie jak zwykle bez składu i ładu). Tak jest? Jak tak to znaczy, że na nic mi te hiatusy i kaktusy [wiadomo: a na huj mie ten kaktus], moje super przerwy w pisaniu. Dobra co ja narzekam. Prawdę mówiąc nie mam zawachań natury psychicznej jak dla przykładu Aśka aka Niux, która stwierdza bodajże pięć razy, że jest ogórkiem. A jakby tego było mało, to ogórkiem, który rozumie całe gówno tego świata (tak bajdełej to świat ogórka chyba mały jest nie? czy gówno tego świata to nawóz?). Boże niech mi ktoś nawiezie mógz! Przecież to chore jest, żeby siedzieć w domu już drugi tydzień, NIE CHODZIĆ DO SZKOŁY, praktycznie nic nie robić tylko pierdzieć pod kołdrę, objadać się, oglądać pudełko popularnie nazywane telewizorem i się tym nie radować. Ujmę całą istotę poprzedniego zdania w pięciu słowach, ekhm zaczynam: mi się poprostu okropnie nudzi. Skończyłam. Dobrze, że mam mój Respirator 89 Ukasz. Tak czy siak co do wakacji to nie mam zupełnie nic zaplanowanie. Nic, nic, nic, nic, nic. No nic. Żadne Anglie, żadne Bułgarie, nawet żadne mazury. Bombastycznie, fantastycznie. Powodzenia Madziu. Powodzenia Madziu ze średnią bo ja wiem 2,80. Powodzenia. Tak powodzenia. Po prostu powodzenia. A mówili idź do technikum. A ja mówiłam, że nie bo chce iść do liceum. A mówili mi wtedy, żebym poszła do technikum bo lepiej, a ja mówiłam, że gorzej i już. I już proszę bardzo, rok szkolny zjebał jakby spadł z parteru (czytać: bardzo szybko) i ludzie się pozmieniali i mój pies jakoś więcej szczeka. Ja to nie wiem. Jak już przestanę brać te wszystkie leki i wreszcie wyjdę na cały dzień posiedziec na ławce, zapalić papierosa, wypić piwo ze znajomymi, pójść na spacer to chyba się rozchoruję znowu z wrażenia. Tyle.

Tak jest dowidzenia.
dusiaaak 2006-06-12 19:54:17
skomentuj (2)
#119
Powiem krótko, moja wypowiedź zamknie się w czterech wyrazach. "AJ LOW JU LUSID". Chyba najlepsze miejsce.

Poznałam CeBula. Nawet sobie zdjęcia z nim zrobiłam. Typ był trochę skuty (według mnie) i ma dziewczynę, Monikę.

Dwa dni prohibicji.

Polska nawiedzona przez B16.

Boż, Boż, Boż! Uchroń przed chemią i angielskim!

Jedzenie!

BANANA BUM PROSTO W JAPĘ.

Wyciskacz wągrów oraz Gauloises.
dusiaaak 2006-05-27 21:14:10
skomentuj (1)
#118
Chyba śmierdzi mi spod lewej pachy.

Usiadłam do matmy. Cośtam nabazgroliłam piórem. Odechciało mi się. Jutro rano dokończę.

Mam wielki problem! Oh, ah. Zacięło się grono.net.

A tak wogóle to Marlboro kiedyś stanieją?

Jak dzisiaj był koncert Dody to nie poszłam na niego, bo:
1. nie umyłam głowy bo mi się nie chciało,
2. mokro na dworze,
3. zimno na dworze,
4. pusto na dworze.

Sej heloł.

Ubijanie komarów w toku.
dusiaaak 2006-05-21 19:07:28
skomentuj (1)
#117
Dzień dobry, dzień dobry. Jego brat zawodowy żołnież, ma wiatrówkę kaliber 44 i nienawidzi go bo ujebał Legii koszulkę. Dziękuję, dziękuję.

Upragiony wyjazd do Anglii przeniesie się w strefę marzeń?

Umieram z niechciejstwa.

Urodziny Pawła i Wojtusia, uważam za oficjalnie odpicowane oraz zaliczone.

Ale tak wogóle to... Wiadomo. Zdemoralizowana do szpiku kostnego.

Dowidzenia, dowidzenia.
dusiaaak 2006-05-17 16:01:41
skomentuj (2)
#116
Chciałam coś tutaj ale widzę, że jednak nie. Pozostaje mi powiedzieć, że u mnie zrobiło się bardzo dobrze. Wiosna, wiosna, wiosna. Aha i przeżucam się z pomidorowego na marchewkowy.
dusiaaak 2006-05-07 22:52:54
skomentuj (3)
#115
Nie ma jeszcze czwartej, nawet jeszcze słonko nie wstało a u mnie już ptaki drą dzioby! Jak tu spać w takich warunkach?!
dusiaaak 2006-05-01 03:47:48
skomentuj (3)
#114
Dobre dziewczę ze mnie.

Praktyczna Baryłeczka (...) a na niej jest napisane "Z PĄWIĄSZĄWANIEM URORURODZIURODZIN", czyli czytać należy "Z serdecznym Powinszowaniem Urodzin od szczerze ci oddanego przyjaciela Puchatka".

>"-[ [ [ [ ~~~ to jest aligator.

Coś brzęczy w głośnikach od mojego wspaniałego sprzętu.

Ju gud, Lusid.
You good, Lucid.

A ciekawe, co dzisiaj w pytaniu dnia.
dusiaaak 2006-04-29 12:31:35
skomentuj (2)
#113
Tak właściwie to był nowy szablon, ale już go nie ma.

Tak właściwie to był zapał do pisania notek, ale już go nie ma.

Tak właściwie to była długa zima, ale już jej nie ma.

Tak właściwie to było dużo planów, ale już ich nie ma.

Tak właściwie to nie siedzę w domu, nie mam na to czasu, nie chce mi się i wogóle bla bli blu.

Tak właściwie... Ale już nie ma...


A! A Uka to chce mi na imieniny kupić jakieś coś z sambrero, samboreo, no wiecie ten kapelusz co tak naokoło niego tańczą chyba ;). No taki prezent, taki alkohol.
dusiaaak 2006-04-26 19:53:43
skomentuj (0)
#112
Dzisiaj rocznica z moim Ukaszem. Patrzcie no jak długo się te dwa patafiany ze sobą trzymają. Już cały rok.


Wszystkim moim czytelnikom, tym co zaglądają tutaj raz na jakiś czas oraz tym co tutaj znaleźli się przypadkowo życzę wesołych, pogodnych i spokojnych świąt wielkanocnych.
dusiaaak 2006-04-15 21:18:30
skomentuj (1)
#111
Można nazywać ją jak się chce: okowita, gorzałka, woda ognista, wódka. I można być pewnym, że się nie pogniewa. Można zamykać ją w karafkach i butelkach i trzymać po kilka sztuk w domu. Można uszczknąć każdej po troszku i żadna nawet nie piśnie z zazdrości. Tym wódka różni się od kobiety. Jednak gdy się przeholuje, to rzuci. O ziemię.

Skąd pochodzi?

Trwają spory historyków co do daty i miejsca powstania wódki. Jedni uważają, iż powstała w Polsce, inni - że w Rosji. My jednak skłonimy się do tego, co twierdzi słynny smakosz Desmond Begg w swej wydanej w Wielkiej Brytanii książce „Wódka – przewodnik konesera”. Begg pisze, że trunek zbliżony składem do wódki pierwsi zaczęliśmy produkować my, a dopiero sto lat później Rosjanie. Jednak prawdziwy rozkwit produkcji wódki przypada na XIX i XX wiek, kiedy wschodnioeuropejskie destylarnie pracowały pełną parą.

Rodzaje wódek

Powszechnie uważa się, że wódki dzieli się na czyste i kolorowe. Jednak podział jest bardziej złożony. Ze stoickim spokojem można wyróżnić:

• Wódki zwykłe, które produkuje się z pszenicy, jęczmienia, żyta, owsa, gryki lub ziemniaków albo mieszaniny tych wszystkich składników. Wódki takie zawierają co najmniej 32% alkoholu, a wzmocnione spirytusem - nie mniej niż 38.

• Wódki owocowe otrzymywane głównie z miąższu owoców pestkowych, takich jak wiśnie, śliwki, mirabelki, morele, brzoskwinie i jagody. Minimalna zawartość alkoholu w wódkach owocowych wynosi 40%. Najbardziej znanym w Polsce przedstawicielem tego gatunku jest śliwowica, która kopie z mocą 70 wolt.

• Wódki z jabłek i gruszek. Najpopularniejszym przedstawicielem wódki z jabłek jest calvados, natomiast najsławniejsze wódki z gruszek to williamsbrine, williams lub williams-christ. W tego typu napojach zawartość alkoholu sięga 40-50%.

• Wódki korzenne i roślinne otrzymuje się z egzotycznych roślin i korzeni ryżu, agawy, anyżku, itp. Zalicza się do nich rum, arak, czy chociażby sake. Wódki te mają różną zawartość alkoholu, od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Niektóre – jak np. sake – można podawać na ciepło.

Jednak na taki podział nigdy nie zgodzi się żaden szanujący się Polak. Według naszych norm wódka jest otrzymywana ze zboża i ziemniaka. I basta!

Specjalistki od wódki

Zanim wódka opuści gorzelnię, poddaje się ją testom smakowym. Podobnie jak winnice, gorzelnie zatrudniają kiperów. Z jedną różnicą - w gorzelniach mężczyźni w ogóle nie testują wódki - zajmują się tym kobiety. To oczywisty skandal, ale jak wyjaśniają producenci, kobiety są w tym lepsze. Mają lepszy węch i smak, są bardziej wyczulone na wódczane niuanse. Mogłoby się wydawać, że w takim razie non stop chodzą uśmiechnięte od ucha do ucha. Błąd. Wódki w ogóle się nie pije. Jest wąchana i kosztowana. Po wprowadzeniu do ust małej ilości wypluwa się ją. I to jest kolejny skandal.

Dlaczego czasem dobrze wypić?

Kieliszek alkoholu dziennie wpływa dobrze na samopoczucie i zdrowie, ponieważ alkohol rozszerza naczynia krwionośne. To powoduje lepszą pracę układu krwionośnego, w tym serca. Alkohol także rozluźnia, czyli działa przeciwstresowo. W grupie osób pijących systematycznie, ale mało, obserwujemy znacznie mniejszą umieralność na serce i choroby krążenia. Należy jednak pamiętać, że nadmiar alkoholu powoduje skutki odwrotne - prowadzi do chorób układu krążenia i wątroby.

W co pakować?

Oczywiście wódka najczęściej występuje w szklanych butelkach. Jednak można też zetknąć się z wódką wlaną w butelki plastikowe. Tak zapakowaną znajdziemy na lotniskach i w pokojach hotelowych. Gorzałkę można też kupić w puszce (w postaci drinka). Jednak spece od savoir-vivre’u są zgodni co do tego, że wódki w opakowaniu innym niż szklane nie powinno się stawiać na stole - w ten sposób można ją przechowywać jedynie na własny użytek. I to schowaną gdzieś w przepastnych czeluściach barku.

Jak przechowywać?

Jeżeli chce się docenić smak wódki, pod żadnym pozorem nie można jej wkładać do zamrażalnika. Wódkę powinno się przechowywać w butelkach na dolnej półce lodówki. Najlepiej podawać ją schłodzoną do 4-8 stopni. Na kieliszku powinien powstawać delikatny szron. Wódki nie powinno się chłodzić poniżej tej temperatury, bo przesadnie zmrożona traci swój charakterystyczny smak. Można ją przechowywać również w karafce, ale ta zazwyczaj nie jest tak szczelna jak butelka. Po prostu z czasem alkohol z niej wyparuje.

Kac...

Z medycznego punktu widzenia kac jest spowodowany przez trujący aldehyd octowy. Etanol, który jest podstawowym składnikiem alkoholu, wchłonięty przez jelito trafia wraz z krwią do wątroby. Tam jest przekształcany właśnie w aldehyd octowy, a dalej w kwas octowy. Ten, po uprzednim przejściu przez nerki, jest wydalany z organizmu. Krótko mówiąc, im wolniej wydalany jest kwas a szybciej produkowany aldehyd, tym większego mamy kaca.

Na rynku istnieje wiele środków na tę przykrą dolegliwość. W barach można kupić alibi, w aptekach 2kc, alkaseltzer lub inne specyfiki. Wszyscy producenci zapewniają, że ich środki są najlepsze na świecie i że kac minie, jak ręką odjął. Są też domowe metody na pozbycie się męczących objawów.

Cały szereg porad na ten temat można znaleźć w internecie. Na przykład na stronach magazynu „Samo Zdrowie” (nr 1/2001) czytamy, że przy kacu-gigancie najlepiej porządnie wypocząć, zażyć witaminę B kompleks (100 mg) i witaminę C (1000 mg), niezbędne do szybkiej regeneracji nadwątlonych alkoholem sił. Według miesięcznika dobrze też jest zjeść dużą porcję jajecznicy. I oczywiście pić dużo napojów.

Co z podróbami?

Według różnych szacunków na naszym rynku krąży od kilkunastu do 25% podrabianej wódki. Może czaić się w niej wszystko. Sole metali ciężkich i fuzle, czyli odpady techniczne, jak brud, kurz i osad, to tylko niektóre z niepożądanych dodatków. Jednak największym zagrożeniem, które może na nas czekać w podrabianej wódce, jest metanol, czyli trujący alkohol drzewny. Wypicie już 50 ml metanolu może prowadzić do śmierci. Zagrożenie jest tym większe, że nie da się go odróżnić domową metodą od etanolu - w smaku jest taki sam. Jednak wchłanianie metanolu jest o wiele szybsze. Pełne wchłonięcie następuje już po 30-60 minutach od wypicia. Pierwsze niekorzystne objawy występują zazwyczaj po kilku godzinach.

Pojawia się zaburzenie oddechu, może dojść do utraty wzroku. Często osoba, która piła metanol nie jest w stanie sama rozpoznać zatrucia. Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości co do stanu zdrowia po wypiciu alkoholu, należy natychmiast skontaktować się z lekarzem.

Jak wybrać ulubioną?

Smak okowity dobierzesz przeprowadzając prosty test. Przede wszystkim nie wolno ci schładzać wódki, którą masz zamiar testować. A to dlatego, że w temperaturach bliskich zera stopni jej smak jest nierozpoznawalny. Wódka powinna mieć temperaturę pokojową. Wtedy najlepiej rozchodzi się jej aromat i najlepiej wyczuwalny jest smak.

Podczas wyboru trunku sprawdza się zasada, że im lepszy, tym droższy. Wynika to z procesu technologicznego i użytego do produkcji surowca. Najlepszą wódką jest ta, która leżakowała przez długi czas, a spirytus z którego ją zrobiono był kilkakrotnie destylowany. Wiadomo, że takie przygotowanie wódki podnosi jej koszt, a co za tym idzie, cenę w sklepie. Mamy za to pewność, że pijemy najczystszą postać trunku. Zatem jeżeli ciepła wódka cuchnie siarą i smakuje jak stary kapeć, to lepiej zmienić ją na inną.

Gdzie pić?

Z badań socjologów wynika, że coraz więcej młodzieży, szczególnie ze starszych klas licealnych, pije napoje wysokoalkoholowe w domach i na prywatkach. Daje się też zauważyć trend rosyjski, tzn. wódka i do tego zakąska. Na stole stawia się półmisek z wędlinami. Ten zwyczaj zaczyna jednak trochę podupadać i na jego miejsce wchodzi nowy. Coraz modniejsze jest picie w restauracjach etnicznych, gdzie smak wódki miesza się z egzotycznymi potrawami.

Jak pić?

Przede wszystkim nigdy nie powinno się pić alkoholu bezpośrednio z butelki, czyli z gwinta, rury, batuty, partytury. Do picia wódki służą kieliszki. Są różnych rozmiarów i objętości. Najpopularniejsze to te, które mieszczą 25 i 50 gramów, choć o te ostatnie coraz trudniej w knajpach - barman przeważnie naleje ci 40 gramów. Kształt kieliszka też jest bardzo ważny. Kieliszek do wódki powinien być mały, a nie - dajmy na to - rozmiarów takich jak kieliszek do wina.

Czym zagryzać?

Za czasów PRL nie można było się po prostu napić wódki w knajpie. Trzeba było zamówić też coś do jedzenia. Miało to zapobiegać przekształcaniu restauracji wyłącznie w miejsca popijaw i łagodzić polskie obyczaje, które nakazywały „przepchnąć wszystko przez bufet”, czyli załatwić przy wódce. Setkę bez konsumpcji można było wypić tylko przy barze, ale z tego restauracja utrzymać się nie mogła.

To już oczywiście przeszłość, ale warto pamiętać, że podczas picia warto jeść. Ma to ogromny wpływ na rozkładanie alkoholu w organizmie i może znacznie przedłużyć imprezę. Najlepszą zakąską do wódki są potrawy tłuste. Im bogatszy w ten składnik jest posiłek, tym więcej czasu zajmuje proces wchłaniania go, a wraz z nim alkoholu. Różnica pomiędzy mężczyzną, który pił na czczo, a tym, który w trakcie imprezy jadł, jest taka, że ten drugi trzy razy dłużej będzie się cieszył towarzystwem pięknych pań. Poza tym badania wykazują, że spożywanie posiłków w trakcie picia zwiększa ochronę organizmu, ponieważ alkohol jest wolniej wchłaniany, co ogranicza jego destrukcyjne działanie.

Ile pijemy?

Według badań dostępnych na stronach internetowych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, alkohol pije 81% obywateli naszego kraju, a ogólne spożycie w 2003 r. wynosiło 7,86 litra czystego spirytusu (100%) na osobę. Daje to około 10 półlitrowych butelek wódki, czyli niecałą butelkę miesięcznie, co z kolei daje ćwierć kieliszka dziennie. Więcej od nas piją chociażby Holendrzy, o Rosjanach nie wspominając.

Co się dzieje, gdy pijemy?

0,3-0,5 promila we krwi. W tym stanie widzimy wszystko mniej krytycznie i bardziej euforycznie. Wprawdzie oko dostrzega coraz gorzej kształty, a mózg ma problem z rozróżnianiem odległości, jednak wyraźnie wzrasta poczucie odwagi. Nawet najbardziej nieśmiały mężczyzna zaczyna mieć szansę na poderwanie miłości życia.

0,5-0,7 promila we krwi. Wstając z krzesła można coś zrzucić ze stołu. W tym stanie występują zaburzenia sprawności ruchowej i słowotok. Mniej realnie oceniamy własne możliwości. Może też wystąpić syndrom tak zwanego: Co? Ja nie dam rady?

0,7-2 promile we krwi. W tym stanie najlepiej zamówić taksówkę i pojechać do domu. Utrzymanie równowagi graniczy z cudem, występuje zauważalny spadek sprawności intelektualnej. Podnosi się ciśnienie krwi i ogólna drażliwość.

2-3 promile we krwi. Pojawiają się istotne zaburzenia mowy. Utrzymanie się na nogach jest problemem nie do przejścia.

3-4 promile we krwi. Człowieka w tym stanie można przyrównać do worka z cementem. Znacznie obniża się ciśnienie krwi i ciepłota ciała. Odruchy fizjologiczne są poza kontrolą.

Powyżej 4 promili we krwi. Dla znakomitej większości obywateli jest to dawka śmiertelna.

Alkohol wypity nawet w małej ilości powoduje spowolnienie reakcji, uodpornienie na ból i utrudnia odczuwanie temperatury. Dlatego pod żadnym pozorem po wypiciu nie powinno się:
- wsiadać za kółko,
- obsługiwać urządzeń elektrycznych, mechanicznych i innych,
- pływać.

Nie piją, a żyją

Chociaż trudno w to uwierzyć, są takie kraje, gdzie nie pije się wódki. Ba, nie pije się alkoholu w ogóle. Ograniczeniem jest tutaj religia. Na przykład w państwach wyznaniowych takich jak Iran, Arabia Saudyjska czy Kuwejt spożywanie alkoholu jest całkowicie zabronione przez prawo koraniczne, tzw. szariat. Niedawno zakaz spożywania wprowadzono też w północnej części Nigerii. Również wyznawcy Buddy (m. in. z Indii, Chin i Tybetu) nie piją alkoholu. Picie zakazuje im ostatnie z pięciu przykazań Buddy. W hinduzizmie z kolei zakaz picia dotyczy przedstawicieli wyższych kast, których obowiązuje wegetarianizm. Wprawdzie prawo zlikwidowało w Indiach podział na kasty, jednak jest on dalej bardzo silnie zakorzeniony w społeczeństwie. W Polsce osoby niepijące to zazwyczaj byli alkoholicy, ludzie bardzo religijni oraz ci, którym alkohol zwyczajnie nie smakuje.
dusiaaak 2006-04-14 11:10:21
skomentuj (1)
#110
A myśleliście, że... to źle myśleliście.

Wyszło, że koło pachy, pod pachą, nad nią, można powiedzieć, że w, albo rozwijając - w środku... No tak, ból w mojej pache (paszcze, pasze, pacze, nie wiem jak to się pisze) to jakiś krwiak. Kozacko, pff.

Dobra odbij.

Doczekać się 15 kwietnia nie mogę.
dusiaaak 2006-04-11 19:09:12
skomentuj (0)
#109
Powodzenia. Podziękowałabym ale nie muszę, bo postanowienie szlag trafił. A tak właściwie to dlaczego ludzie się zmieniają? I czy ktoś przeczytał Utraconą cześć Katarzyny Blum? A ten z pozoru wydawający się wielki świat jest tak mały. To dopiero interesujące! Tak właściwie to powinnam właśnie w wannie się topić, a potem jakoż bym była topielcem, umalować martwe, napuchnięte od wody oblicze. Bez pośpiechu, zrobię to zaraz. Już za chwilkę. Dobra, a tak właściwie to dzisiaj piątek.

Dario wszystkiego najlepszego z okazji 17 urodzin!







Szczęście nie jest dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla siebie samego.

Erich Fromm.
dusiaaak 2006-04-07 16:32:29
skomentuj (1)
#108
Wielkie odliczanie rozpoczęte.








POSTANOWIENIE.

Przez cały kwiecień nie palę. *








* Z wyjątkiem piątków i innego typu imprez.
dusiaaak 2006-04-02 17:09:21
skomentuj (9)
#107
Boż(e)... Jaki tutaj syf jest. Sory Gregory, wezmę się do sprzątania czy tam robienia pożądku tutaj, dziś lub jutro. Dziś mie sie nie kce. Wysuszone ręce mam i "Too lost in you" gra. Tylko rzęski maznąć jakim mazakiem i iść do swojego narzeczonego. Chyba ciepło. Ciepło, ciepło, gorąco, parzy! Jak ja chcę do Bułgarii! Dzinsy na dupę włóż, rękawiczki na ręce i na Księcia Janusza marsz. Odpowiedzi na niektóre pytania są dla mnie nieosiągalne. Trzeba z tym jakoś żyć. Może kiedyś uzyskam na nie odpowiedzi... Chyba zameldujemy się w parku rozrywki, czyli wesołym mieście, miasteczku. Odgraniczam się umysłowo - mózg mi topnieje. Boż(e) mój silikonowy mózg.
dusiaaak 2006-03-25 09:29:49
skomentuj (6)
#106
Powiedźmy sobie szczerze. Z reguły wsypuję za mało soli do gotujących się ziemniaków. Ale wiadomo, dosolić zawsze można, z odsolaniem a może odsalaniem trochę gorzej. Dzisiaj nie udało mi się ugotować makaronu. Wogóle jak to? Co to? I dlaczego mi się tak zrobiło? Jak można nie ugotować makaronu? Normalnie. Niby tak. W sumie racja. Tylko szkoda, że od tego normalnie okropnie boli mnie brzuch.

Dzień wagarowicza taki nie wagarowy. Ukasz proponował mi piwo, dwa razy. Trzy odmówiłam. Ale przynajmniej ciepło się zrobiło. Mamo, będę mogła siedzieć cały dzień na ławce przed blokiem.

Sabinia naszczekała na wszystkie śmietniki w okolicy. Zuch pieska. Moja pieska.

A tak wogóle, z zupełnie innej beczki to Kanadyjczyk mi się śnił.

Kochaj mnie nieprzytomnie. Jak zapalniczka płomień, jak sucha studnia wodę, jak księżyc dumnie śmiej się i płacz. Na linie nad przepaścią tańcz. Aż w jedną krótką chwilę, pojmiesz, po co żyjesz.

Kocham... Słuchaj skarbie jesteś dla mnie wszystkim.
dusiaaak 2006-03-21 19:51:33
skomentuj (3)
#105
Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby jeśli będziesz siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie twoja.

Jak to nie?

Nigdy w życiu!
dusiaaak 2006-03-19 19:43:05
skomentuj (1)
#104
Prędzej mi na ręku kaktus wyrośnie. Tak. Prędzej, prędzej. Prędzej wyrośnie katus na ręku mi i Tobie też, niż te śniegi wreszcie raczą stopnieć. Mam dość sztucznych ludzi i sztucznych kwiatów. Chcę wiosnę i nic na to nie poradzę. Chcę zrzucić tą kurtkę, szalik. Rękawiczki mogą zostać. Chcę posiedzieć w parku na ławce. W lasku na ławce. Na podwórku na ławce. Chcę tak sobie posiedzieć i nie trzęść się z zimna. Wiosenne ciepło i wiosenny wietrzyk, pomogą mojej buzi odzyskać blask. Odmrozi się moje serduszko, które zamarzło na minusdwudziestosiedmostopniowym cholernym mrozie. Czaisz, kąsasz, jarzysz, kumasz, kleisz, obczajasz, trybisz? Tak, życie jest cudem.


Dziękuję sobie, Bogu i komu tam jeszcze a w szególności Ukaszowi, że nie jestem sama. Nie muszę sie użalać nad sobą, że nie mam nikogo i kroczę przez życie bez miłości. Dziękuję również moim wspaniałym rodzicom, którzy pomimo wszystkiego przymykają oko na moje wybryki. Dziękuję Aśce J. za to, że jest. Że moge jej powiedzieć co myślę. Że nie obraża się na mnie. Dziękuję Ance i Darii. Dziękuję. Po prostu, dziękuję. Dziękuję Monice. Dziękuję za to, że mnie kształtują w jakimś kierunku. Kierunek jako taki, całkiem bylejaki. Ale jednak coś w tym jest.


Nie chcę się zmieniać. Do takiego wniosku doszłam. NIE CHCĘ! Jeżeli coś nie pasuje to trudno. Do niczego nie zmuszam. Jeszcze jedna noc, jeszcze jeden dzień. Wszystko zmieni się. Ale nie ja, tylko wszystko wokół mnie.


Nie mam jakiś wysokolotnych planów. Jestem Polką i jestem z tego dumna. Jestem dumna, że potrafię wybaczyć, niezależnie od tego co by się stało. Jestem dumna, że zawsze mówię co myślę. Wado-zaleta. Bratnia dusza matki Anki. Jestem dumna z tego, że jestem tyćka w tyćkę w dziadka. Wersja lajt charakteru. Jestem dumna, że umiem przynać się do błędu.


Odnawiam moje postanowienie, brania się do płyty. Znalazłam trocę tekstów. Teraz potrzebny mi Paweł i Marcin. Tylko i wyłącznie. Nagram to demo. Jak coś wyjdzie ciekawego, to prawdobodobnie to tutaj zamieszczę. Pamiętajcie! Jak wydam płytę to macie kupić orginalną a nie od Stadnioniego lub ściągnąć jako MP3 z internetu. Szkoda tylko, że wogóle nie mam weny do pisania. Ktoś musi mi pomóc.


Sprzątając zmieniałam wodę w misce ze trzydziści razy, chyba. A uwierzcie, że u mnie wcale nie ma takiego wielkiego syfu. Trzeba umyć głowę. Pranie mózgu nie wyszło, na kimś kto mózg ma już doszczętnie sprany. Czubek kaktusa, już na ręku mi wyrósł. Trochę bolało. Wiadomo, kaktus ma to do siebie, że pokryty jest kolcami (czy jakoś tak).


Polecam "Władcę Much" autorstwa William'a Golding'a.


Nie wierzę w to, że śmierć nas rozłączy.


W moim śnie.


Co się stało z Magdą K.?
dusiaaak 2006-03-11 15:06:50
skomentuj (2)
#103
Zabawki jak się znudzą trzeba rzucić w kąt aż łepek bądź nóżka pokryje się pięcio-centymetrową-warstwą kurzu. Albo. Jebnąć tak mocno, że łepek bądź nóżka wyląduje na drugim końcu pokoju, czy miejsca w którym dane rzucenie miejsce miało. Nie potrzebuję do szczęścia faceta co drzewko oliwne ma zasadzone w ogródku, czy rośnie mu na parapecie w doniczce. Mam to gdzieś. I don't care. Mi wystarczy facet, który mnie przytuli.

A tak wogóle to miałam kiedyś takiego niebieskiego misia z łatką na brzuszku. Odpadło mu oko. Tak bardzo go lubiałam.

Oh ah.
dusiaaak 2006-03-10 17:37:27
skomentuj (2)
#102
To wszystko siedzi w Twojej głowie. Dzieją się tam naprawde dziwne rzeczy. Rodzi się w niej wiele rzeczy, wiele zostaje pogrzebanych. Więc, przeprowadźmy taki eksperyment. Wsypmy sobie z pół kilo Wiziru albo Bonuxa przez ucho prosto do centralki. Zrobimy sobie pranie mózgu. Potem nie masz nic. Jesteś totalnym warzywem. Nic nie wartym kartoflem. Tak mało a tak wiele. Metoda łagodniejsza? Mysleć nielogicznie, jąkać się, potykać na prostym chodniku: zakochać się. Ja mam mózg na stałe uszkodzony. Stety już. Cieszę się z tego powodu.
dusiaaak 2006-03-05 22:07:51
skomentuj (7)
Uśmiechanka.
Finalnie koniec lutego. Teraz może być już tylko lepiej i cieplej. Uwielbiam wiosnę!

--->102.
dusiaaak 2006-02-28 11:07:58
skomentuj (9)
Tak.
Walentynki udane. Nawet bardzo.
Nowy kolor na głowie. Krótka grzywka również.
Niestety okres w życiu o poziom gorszy. Nie dobrze.
dusiaaak 2006-02-22 19:03:45
skomentuj (4)
Linki
Joanna
Adrian
Anna
Jacek
Marta
Katarzyna
Anna
Katarzyny
Marta
Dawid
Izabela
Małgorzata
Katarzyna
Joanna
Katarzyna
Daria
Ilona
Marta
Anna
Monika
Weronika
Katarzyna
Rafał
Agnieszka
Iwona